Wczoraj byłem w Oddziale PZU przy ul. Żeglarskiej w Toruniu wraz z żoną w celu załatwienia spraw ubezpieczeniowych. Trwało to w sumie ok.godziny. W międzyczasie chciałem skorzystać z WC .Pan ochroniarz najpierw zadał mnie pytanie co ja załatwiam w PZU / szczyt bezczelności / i w rezultacie do toalety mnie nie wpuścił twierdząc ,że jest awaria / to nie pierwszy przypadek zawsze tak mówi /. Kazał mi pójść do pobliskich lokali gastronomicznych. Takie zachowanie to szczyt chamstwa i taka osoba nie powinna tam pracować. Mam nadzieję , że kierownictwo - dbając o dobrą reputację Oddziału - wyeliminuje takie zachowania pracowników ochrony.
PABLO SIM TV2 lata temu
Bardzo nieuprzejmy starszy ochroniarz który uważa się za najmądrzejszego nie wpuścił do oddziału ciężarnej kobiety nakazując jej bezwzględnie oczekiwać w długiej kolejce przed wejściem do oddziału sprawia że załatwienie sprawy z pracującymi w oddziale osobami staje się rutynową wizytą pomimo ich starań
Iwona Karczewska2 lata temu
Sprawa nie została pozytywnie rozwiązana.
Małgorzata Wrzos2 lata temu
Jeżeli już trzeba czekać w kolejce w PZU, to TU!!!🤩 Nowoczesny budynek ale czuje się klimat toruńskiego gotyku. Zapraszam do sprawdzenia - gotyk na dotyk🙂
Daniel Kalka2 lata temu
W dobie epidemii oddział na przy ul. Żeglarskiej nie funkcjonuje prawidłowo, mimo starań jej pracowników. Ludzie marzną godzinami w kolejce przed oddziałem. Najbardziej żal seniorów. Brak stanowiska dedykowanego do drukowania poleceń zapłaty jest tutaj błędem.
Taka Ja242 lata temu
Obsługa na dole negatywnie nastawiona na klienta, jakaś stara baba odzywała się jakby siedziała tam za karę. Jeśli masz firmę nie załatwisz kompletnie nic, ponieważ wszyscy na urlopach. Pytam się grzecznie jak można zostawić nie obstawione stanowisko pracy i z danego działu wysłać wszystkich w jednym czasie na urlop. DRAMAT nigdy więcej PZU
Piotr Runkowski2 lata temu
Obsługa niekopetetna i oszuści
Natalia Adamska2 lata temu
Panie przy biurkach mają na wszystko czas, zamiast przyjmować czekających wolą rozmawiać między sobą. Pomijając już to, ze dany numer z biletu nie załączył się i trzeba było wejść w innej kolejności.