Szpital Położniczo-Ginekologiczny MEDIKOR
Rzemieślnicza 5, 33-300 Nowy Sącz, Polska
4
8 komentarze
JP94+M9 Nowy Sącz, Polska
Zgłoszenie lokalizacji
Reclaim this location
poniedziałek: 00–24
Wtorek: 00–24
Środa: 00–24
Czwartek: 00–24
Piątek: 00–24
Sobota: 00–24
Niedziela: 00–24
Wtorek: 00–24
Środa: 00–24
Czwartek: 00–24
Piątek: 00–24
Sobota: 00–24
Niedziela: 00–24
Po porodzie opieka również jest na najwyższym poziomie. Personel jest bardzo miły, zawsze uśmiechnięty i życzliwy. Szpital kładzie również duży nacisk na naukę karmienia piersią, kilka razy dziennie pacjentki odwiedza doradca laktacyjny, który pomaga przystawiać dziecko do piersi i wszystko dokładnie tłumaczy. Warto też wspomnieć o pysznym cateringu ze zróżnicowanymi daniami, bo jedzenie w innych szpitalach często jest nie do przełknięcia.
Położna Pani Anna Mółka - cudowna kobieta z powołaniem, rozwiewa wszelkie wątpliwości młodej mamy, bardzo wspiera w okresie rozkręcania laktacji i
niezwykle troszczy się o pacjentki.
Nie polecam nikomu pani neologopedy Angeliki która dwukrotnie a raczej trzykrotnie (pierwszy raz po porodzie) stwierdziła że nie ma wędzidełka do podciecia u dziecka. Prawie Trzy miesiące dziecko meczylo sie przy jedzeniu - krzyk, placz i oczywiście nie dostawilo sie do piersi przez co ostatecznie stracilam laktacje. Wylądowaliśmy w szpitalu ponieważ dziecko nie chciało jeść juz kompletnie nic. W końcu postanowiłam jeszcze raz sprawdzić czy wszystko jest ok (po wcześniejszych badaniach jamy brzusznej, nerek, itd) z jama ustna dziecka lecz tym razem poszliśmy do poleconej neologopedy - wędzidełko natychmiast do podcięcia oraz zdziwienie dlaczego nie zostalo to wylapane zaraz po porodzie. . .
Jednakże -
Blok operacyjny pomimo komplikacji i moich wielkich dram przed cięciem wspominam bardzo dobrze. Mloda Pani (chyba w okularach) co była przy mnie jak traciłam przytomność i ktora była przy mnie również przy podawaniu znieczulenia - co swoja drogą nie bylo łatwe bo strasznie spuchlam zaraz przed porodem - zasluguje na medal, więcej takich ludzi na świecie z taka empatia! Zwłaszcza w szpitalach 😅
Poszanowanie moich praw co do kangurowania dziecka przez ojca - super.
Panie pielęgniarki położne pomocne ale co do ich komentarzy niepotrzebnych nie bede sie wypowiadać. Traktują matki zwłaszcza pierworódki bardzo źle, zero zrozumienia.
Nie tyczy się to w ogóle pań od laktacji - zlote kobiety.
Z całego serca polecam tę placówkę na czas ciąży i porodu. Pani Doktor Lucyna Dynda z zaangażowaniem podchodzi do każdej pacjentki. Na wizytach lekarskich czułam się bardzo dobrze doinformowana w temacie przebiegu ciąży. W trakcie USG mogłam podglądać jak wygląda moje maleństwo. Miałam również możliwość, by w jednym z badań USG uczestniczył mąż, dzięki czemu możemy cieszyć się pięknymi wspomnieniami z tego okresu.
W dniu rozwiązania opiekowała się mną niezwykle empatyczna Pani Położna, która niemalże "za rękę" prowadziła mnie przez ten trudny czas, tłumacząc co w danym momencie należy robić, jak oddychać, jak się poruszać itd. Dzięki tak profesjonalnemu i "ludzkiemu" podejściu personelu,
z moim porodem wiążą się obecnie wyłącznie ciepłe i pozytywne wspomnienia. Ogromnym plusem jest możliwość skorzystania z różnorodnych metod łagodzenia dolegliwości bólowych. W jednoosobowych pokojach dostępna jest z piłka gimnastyczna, ciepły prysznic i gaz. Placówka oferuje również znieczulenie.
Na oddziale nieoceniona była dla mnie obecność Certyfikowanej Doradczyni Laktacyjnej, która pomogła w prawidłowym przystawieniu dziecka i rozwiała moje wątpliwości w temacie dokarmiania MM.
Dziękuje z całego serca ❤️
Moj pobyt na samej porodówce był bardzo krótki. Personel w porządku - polozna we wszystkim pomogła ze spokojem dzięki temu i ja byłam spokojniejsza. Na sali przed porodowej było wszystko do dyspozycji piłka, gaz itp. :) Niestety na oddziale po porodzie nie było tak fajnie. Zdecydowałam się na poród w medikorze ze względu na dobre opinie. Rodziłam swoje pierwsze dziecko i miałam nadzieje otrzymać duża pomoc przy zajmowaniu się maleństwem w pierwszych chwilach. Niestety tej pomocy nie otrzymałam. Generalnie na samym początku zostałam sama z noworodkiem i musiałam siebie sama radzić- jak karmić, jak podnosić, jak przewijać itp. Panie nie zaglądały do nas czy w czymś pomoc, jedynie podczas obchodu był lekarz albo gdy zabierały dzieci na badania bądź jakieś zabiegi pielęgnacyjne. Owszem Panie udzielały rad ale w praktyce nie za bardzo można było liczyć na pomoc . Dopiero Panie od laktacji były pomocne ( zwłaszcza w karmieniu )zaglądały pytały czy w porządku i chętnie i cierpliwie udzielały pomocy. Jako szpital na plus czysto, dobre jedzenie. Nie polecam dla pierworódek w pierwszych chwilach pomocy z nikąd w zajmowaniu się dzieckiem.
Cała kadra szpitala cudowna i pełna profesjonalizmu, przy problemach z karmieniem otrzymałam pomoc od doradców laktacyjnych i pani neurologopedy za co jestem ogromnie wdzięczna.
Dodatkowo na plus katering w szpitalu - jedzenie jest przepyszne.