Wow, mieliśmy tam organizowane spotkanie integracyjne. I pomimo pięknych klimatycznych pokoi z własną nazwą (w niektórych pokojach mini aneks kuchenny), świetlnej pomocnej obsługi, sal konferencyjnych w których nic nie brakowało (rzutnik, tablica, i bez ingerencji w architekturę), przepysznej kawy (palarnia na terenie pałacu), spotkałam jeszcze zaskakująco smaczną kuchnie. Często widzę że w miejscach z historią nie zwracają uwagi na jedzenie. Ale to zdecydowanie nie to miejsce. Wszystko co kosztowałam, było super, nawet tofu, którego nie bardzo lubię, i bakłażan, który dało się zjeść, a jego to w ogóle nie trawię :)
Więc polecam bardzo :)
Małgorzata Czajowska2 lata temu
Zajechaliśmy w celu zwiedzenia ale niestety nie było czego zwiedzać. Sama fasada pałacu ładna ale nie zostanie w pamięci. Sam pałac pusty w sensie nie było za dużo do oglądania. Kilka starych zdjęć. Pani na recepcji zapytała czy przyjechaliśmy do restauracji ale spojrzawszy na moje klapki-japonki zrezygnowała z proponowania nam czegokolwiek😆A szkoda bo może byśmy skorzystali bo bardzo lubimy nowe smaki a japonki to efekt dwóch dni zwiedzania Wrocławia.😉
Marcin Opacki2 lata temu
Pałac znajduje się ok. 20 km od Wrocławia, na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy. Znajduje się tu hotel i restauracja, a na przyległych terenach jest pole golfowe. Byliśmy tu na spacerze i nie korzystaliśmy z usług hotelu i restauracji. Pałac i jego otoczenie mają duży potencjał ale obecnie obiekt jest trochę zaniedbany. Pałac ma ładne położenie wśród stawów. Okolica nadaje się się świetnie na rodzinne spacery. W okolicy żyje sporo dzikich kotów, z którymi można nawiązać relacje ale tylko z saszetką karmy w ręku.
Krzysztof G2 lata temu
Pałac podniesiony z ruin pod koniec ubiegłego wieku przez potomka pierwszego właściciela tj feldmarszałka Bluchnera - pogromcy Napoleona w bitwie pod Waterloo. Feldmarszlek otrzymał majątek w Korbielowicach od cesarza Prus w uznaniu za zwycięstwo nad Napoleonem. Mieszkał w nim aż do śmierci. W Palacu są pokoje o różnym standarcie. Pokoje są przestronne, wygodne, stylowo umeblowane, z czystą wygodną łazienką. Pałac ma wielki balkon udostępniony dla gości hotelowych. Przy wejściu na balkon mieści się pokój Bluchnera. W pałacu jest wiele pamiątek rodziny Bluchnera min. zdjęcia i portrety, trofea myśliwskie z Afryki i Nowej Zelandii - miejsca obecnego zamieszkania pra prawnuka Bluchnera. Niektóre pokoje mają nazwy wybitnych żołnierzy biorących udział w bitwie pod Waterloo. Jest niewielka sala balowa z pięknym kominkiem, otoczona kilkoma mniejszymi salami, które obecnie są wykorzystywane na konferencje. Piękny, olbrzymi i czynny kominek znajduje się przy recepcji. Na dziedzińcu są ustawione stoliki dla gości restauracji. Ogród trochę zaniedbany, droga dojazdowa dziurawa. Kuchnia bardzo dobra. Są również piwa z lokalnego browaru i paloną na miejscu kawa.
Iwona T.2 lata temu
Pałac ma potencjał, ale jeszcze nie do końca wykorzystany. Zatrzymaliśmy się jadąc po drodze na kawę i ciastko. Kawa palona na miejscu, piwo z tutejszego browaru podane,a na ciastko czekaliśmy dlużej niż ludzie, którzy zamówili po nas dania. Wygląda jakby obsługa się uczyła.
Pałac ładny mam nadzieję, że będzie dbany i piekniał w oczach.
Okolica bardzo zaniedbana, piękna brama ale... jest pole golfowe ale...
Warto po drodze zajechać, specjalnie to nie.
Monika Szczesniak2 lata temu
Położenie bardzo dobre (dolina Bystrzycy). Pokój numer 18 bardzo słaby - bardzo stare poduszki i materace, niewygodne. Nie ma widoku, z okna widać dach. Kilka razy dziennie trzeba było zamykać okno, bo wlatywał dym z komina. W łazience brak odpowiedniej ilości wieszaków i brak półki. Cena nieadekwatna do jakości. Wszystko musieliśmy trzymać na podłodze w kosmetyczkach. Druga gwiazdka tylko dlatego, że pani na recepcji była bardzo miła i pomocna. Trzecia gwiazdka za panią manager, która zaproponowała rabat i zmianę pokoju. W restauracji zamówiliśmy karafkę wina, najpierw dostaliśmy kieliszek, a potem po interwencji butelkę. Potem pan nas przeprosił, bo powiedział, jest już zmęczony. Na śniadaniu pani manager krzyczała na wszystkich, że mają nie naciskać zaklejonych nacisków. Ogólnie miejsce z dużym potencjałem, ale brak klimatu szeroko pojętego, obiekt zaniedbany.
Martyna Jędrzejak2 lata temu
Nie bylam gosciem hotelowym, przyjechalam na spacer i obiad do palacowej restauracji. Wbrew informacjom zamieszczonym w internecie brak mozliwosci spacerowania dookoła zamku. Park pałacowy to kpina, zaniedbany teren nieprzyjazny rodzinom z wózkiem. Dania w restauracji smaczne, bez specjalnej finezji
Syl Kol2 lata temu
Bardzo smaczne jedzenie. Osoba, która przygotowuje dania ma świetne wyczucie smaku. Dania mają domowy smak, a tym samym mają to coś :) Pani pracująca w restauracji bardzo miła. Super miejsce na spacer, posiłek i odpoczynek.
Często widzę że w miejscach z historią nie zwracają uwagi na jedzenie. Ale to zdecydowanie nie to miejsce. Wszystko co kosztowałam, było super, nawet tofu, którego nie bardzo lubię, i bakłażan, który dało się zjeść, a jego to w ogóle nie trawię :)
Więc polecam bardzo :)
Zatrzymaliśmy się jadąc po drodze na kawę i ciastko. Kawa palona na miejscu, piwo z tutejszego browaru podane,a na ciastko czekaliśmy dlużej niż ludzie, którzy zamówili po nas dania. Wygląda jakby obsługa się uczyła.
Pałac ładny mam nadzieję, że będzie dbany i piekniał w oczach.
Okolica bardzo zaniedbana, piękna brama ale... jest pole golfowe ale...
Warto po drodze zajechać, specjalnie to nie.