Parking jest zarzadzany w stylu "wolnej Amerykanki". Jest to kawal pola za kosciolem, za który, zarzadzajacy zakon, nie bierze żadnej odpowiedzialnosci, zgodnie z umową narzuconą prawem silniejszego. Tak ze gdy latem spadnie na samochód licznie obrastajacy parking drzewostan, badz gdy kierowca posliznie się zimą i zlamie nogę na nie sypanych piaskiem kamieniach to nie ma co liczyc na odszkodowanie. Mimo to parkuje się tu bo to centrum miasta i nie ma gdzie parkować. Więc trzeba się godzić na bandyckie warunki, bo nie ma wyjścia. Zawsze mozna jezdzic tramwajem.... zdrowiej dla środowiska...