/Greater Poland Voivodeship/Szpital

Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne

Juraszów 7/19, 60-479 Poznań, Polska

Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne
Szpital
2.6
8 komentarze
Wskazówki dotyczące kierunku
CWQ4+VV Poznań, Polska
+48 61 821 22 00
lutycka.pl
Zgłoszenie lokalizacji
Reclaim this location
Share
poniedziałek: 00–24
Wtorek: 00–24
Środa: 00–24
Czwartek: 00–24
Piątek: 00–24
Sobota: 00–24
Niedziela: 00–24
Napisz recenzję
Wiktoria Grabowska
Wiktoria Grabowska2 lata temu
Zacznijmy od tego, że sam dojazd do szpitala był trudny bo nawigacja ciagle pokazywała wjazd przez który nie można wjechać, chyba ze chcemy zapłacić mandat w wysokości 50zł. Przyjechałam po urazie głowy z bólem i zawrotami utrzymującymi się kilka dni. Dostałam skierowanie od lekarza rodzinnego na oddział chirurgiczny. Po rejestracji w szpitalu czekałam 4h żeby dostać się na SOR gdzie przez 10min słuchałam, że jestem niepoważna, że niepotrzebnie przyjechałam, że mój lekarz rodzinny również jest niepoważny bo „po co wystawia skierowanie do chirurga skoro on nic nie pomoże”. Siedziałam tam tyle godzin z ogromnym bólem i nie dostałam nawet żadnych tabletek przeciwbólowych gdy o nie poprosiłam, a na koniec zostałam zwyzywana i odesłana do domu. Skoro przyjeżdżam do szpitala to znaczy, ze nie wiem co się ze mną dzieje i martwię się o swoje zdrowie, a z tej wizyty wynikło, ze najlepiej by było gdybym sama potrafiła się zdiagnozować i stwierdzić, ze nie powinnam jechać na SOR. Szkoda czasu poświęconego na sam dojazd (2h) i kolejnych godzin spędzonych na czekaniu. Bardzo nie polecam i na pewno nigdy się tam już nie zjawię.
Polcia Polcia
Polcia Polcia2 lata temu
Pozytywnie oceniam pobyt na Oddziale Chirurgi Ogólnej, profesjonalne podejście i przede wszystkim czułam się zaopiekowana. Pielęgniarki wspaniałe, jednakże w mojej ocenie na szczególną uwagę zasługuje Pani Małgorzata, nasz "różowy kolorowy ptak" ;). Nie spotkałam w swoim życiu tak cudownej kobiety, pełnej empatii, cierpliwości i troski. Zawsze można było liczyć na Panią Małgorzatę, nigdy nie odmówiła pomocy, jednocześnie zarażała swoim uśmiechem, poczuciem humoru i pozytywnym nastawieniem do pacjenta, dzięki czemu czas mijał w dobrej i przyjemnej atmosferze. Kobieta mega pracowita i zaangażowana. Niemniej jednak bardzo dziękuję całemu zespołowi za wszystko. Wszystkim lekarzom, kochanym pielęgniarkom życzę wszystkiego dobrego!
Andżelika
Andżelika2 lata temu
Pojechaliśmy z Mężem na sor. Na miejscu spora kolejka. Okazało się, że jest jeden lekarz ( internista, przed przyjęciem na sor), który dodatkowo prowadził pomiędzy pacjentami teleporady. Po 2,5 godzinie lekarz wyszedł i powiedział, że ma wizytę domową i czas oczekiwania może się przedłużyć o kolejne 2 godziny. Brak jakichkolwiek badań. Pojechaliśmy do innej placówki. Dodam jeszcze, że osoby które zostały zakwalifikowane na sor, czekały kolejne kilka godzin, bo tam też był tylko jeden lekarz. Porażka. Nie polecam
Karolina Majchrzak
Karolina Majchrzak2 lata temu
Nie wiem czy to wina polityki szpitala, ministerstwa zdrowia czy brak personelu albo ludzkiego podejścia do drugiego człowieka. Staruszka leży na kardiologii, nic nie monitoruje pracy jej serca czy poziomu tlenu we krwi. Oczy ma zaropiałe i sklejone, chce je otwierać ale nie może, usta spieczone i wyschnięte. Nikt nie reaguje. Czy to brak serca, czy zimna krew czy czeka się aż ta pani odejdzie cicho, bo nikt nawet nie usłyszy, bo nic jej serca nie monitoruje. W tym szpitalu nadal zatrzymał się czas, głęboki PRL. Wiem że są oddziały bardzo dobrze wyposażone i wyremontowane jak porodówka. Ale dla ludzi w wieku podeszłym opieka w szpitalu wojewódzkim jest bardzo słaba a wręcz znikoma.
Martha Imeline
Martha Imeline2 lata temu
Kilka dni temu trafiłam na SOR z silnymi skurczami brzucha. Lekarze, począwszy od lekarza pomocy doraźnej, poprzez lekarza dyżurującego na SOR, aż do ginekologów i chirurgów - wszyscy bardzo troskliwie się mną zajęli. Panie pielęgniarki i panie położne stale sprawdzały stan mojego samopoczucia. Jestem niezmiernie wdzięczna za opiekę, którą zostałam obdarzona przez cały personel szpitala, podczas mojego dwudniowego pobytu, w bardzo trudnej dla mnie sytuacji.
Katarzyna Malecka
Katarzyna Malecka2 lata temu
Byłam pacjentka SOR- laryngologia.
Miałam to szczęście ze trafiłam na super zespół począwszy od Pana Ochroniarza który wskazał drogę. Poprzez Panią w Rejestracji i wszystkie etapy (wszystkich Lekajarzy) przez które przeszłam zanim dostałam się na laryngologie. Swoje trzeba było odstać aczkolwiek i tak zadziwiająco szybko. Potraktowano mnie z duża empatia.
Pani doktor trafnie postawiła diagnozę. Wykonała zabieg następnego dnia komfort życia wzrósł diametralnie wszystko ustąpiło :) kolejnego dnia byłam na kontroli- podobne odczucia- szybko, sprawnie, fachowo. Złego słowa powiedzieć nie mogę.
Reasumując - polecam i dziękuje :)
Imie Nazwisko
Imie Nazwisko2 lata temu
Jest 21 października, godzina 21.20, jestem w szpitalu na ul. Lutyckiej w Poznaniu. Wczoraj, 20 października mój tata miał operację udrażniania żył udowych w szpitalu im. Heliodora Święcickiego na ul. Długiej w Poznaniu.

Chirurg naczyniowy uznał, że nogi nie da się uratować i konieczna będzie amputacja. Niestety, w szpitalu na Długiej nie przeprowadza się takich zabiegów, ale lekarz prowadzący skontaktował się z lekarzem ze szpitala wojewódzkiego i ustalono, że tata zostanie dziś przeniesiony na Lutycką i to właśnie tam zostanie przeprowadzona operacja amputacji nogi (operacja miała się odbyć jeszcze dziś).

O 17.40 tata pojawił się w szpitalu wojewódzkim. I co? Okazało się, że nie zostanie przyjęty na oddział, a rejestracja do szpitala musi nastąpić przez SOR (przypominam: pacjent schorowany, po wielu operacjach, dla którego operacja na Długiej była ryzykowna!).

Do 19.30 nikt się tatą nie zainteresował, nie zmienił mu opatrunku, nie zapytał nawet, jak się czuje i czy nie potrzebuje leków przeciwbólowych. Około 20.00 zadzwoniła do mnie mama z informacją, że tata nadal nie został przyjęty na oddział, siedzi w pokoju na SORze i nikt się nim nie interesuje. Pojechałam więc do szpitala.

Około 20.30 pojawiłam się na szpitalnym oddziale ratunkowym z pytaniem, kiedy mój tata zostanie wreszcie przyjęty do szpitala. Czego się dowiedziałam? Że tata podczas przyjęcia na SOR został oznaczony kolorem niebieskim, który oznacza pacjenta o niskim priorytecie, którego czas oczekiwania na przyjęcie to około 6h!!!! Absurd? To nie wszystko.

Usłyszałam, że na oddziale nie ma miejsc, inni czekają od wczoraj i się nie awanturują :)) Ale jak mówić spokojnie, kiedy twój rodzic po ciężkiej operacji siedzi w pokoiku na uboczu, tak aby na pewno nikomu nie przeszkadzał.

Uważajcie, jest jeszcze lepiej - w międzyczasie u taty był lekarz, który zapytał go "Jak może mieć pan do mnie pretensje, że ratuję ludzie życie?!" Jak się okazuje, niektóre ludzkie życia są bardziej wartościowe od innych.

Jak kończy się ta historia? Siedzę z tatą w pokoiku i czekamy... Aż przyjedzie mama. Bo w międzyczasie okazało się, że najwcześniej tata może zostać przyjęty do szpitala we wtorek. Więc pytam - po co to wszystko? Po co narażać życie i zdrowie pacjenta i przerzucać go z jednego szpitala do drugiego jeśli nie ma się pewności, że zostanie przyjęty? Tak właśnie działa nasz system, zgodnie z powiedzeniem - chorowanie jest dla ludzi zdrowych.

Wiem, że mam wśród swoich znajomych wielu ludzi związanych z szeroko pojętymi mediami - proszę Was o nagłośnienie tej sprawy. Bo dzisiaj taka sytuacja przydarzyła się mojemu rodzicowi, ale kiedyś może się przydarzyć Waszym - czego Wam pod żadnym pozorem nie życzę.

Do taty przyszedł lekarz (ordynator oddziału chirurgii), więc zapytałam, dlaczego tata nie został przyjęty mimo wcześniejszych ustaleń z lekarzem z ul. Długiej. Co usłyszałam? Że to były tylko WSTĘPNE ustalenia i wtedy były miejsca, a teraz nie ma. A TAK W OGÓLE, TO MAM WYJĄĆ RĘCE Z KIESZENI JAK Z NIM ROZMAWIAM I OKAZAĆ SZACUNEK. Powiedziałam, że nie mam szacunku do kogoś, kto sobie wybiera, kogo ratować. Co usłyszałam? JAK WAM NIE PASUJE, TO SOBIE JEDŹCIE DO CHODZIEŻY!!! Po czym lekarz wyszedł z trzaśnięciem drzwi. KURTYNA.
Szpital Wojewódzki w Poznaniu Jacek Jaśkowiak Miasto Poznań czy na pewno tak powinna wyglądać opieka zdrowotna w tym mieście?
Małgorzata Glinkowska
Małgorzata Glinkowska2 lata temu
Serdecznie polecam oddział położniczy. Personel bardzo miły i pomocny. Na sali porodowej cały czas była z nami studentka i robiła wszystko, żeby nam pomóc. Pani Martyna - położna - cierpliwie odpowiadała na wszystkie pytania i respektowała mój plan porodu. Dr Kosacz zadbał o nasz dobry poród mimo, że był indukowany. Dzięki paniom doradczyniom laktacyjnym karmię syna piersią. Bez nich by się to nie udało. Wszyscy lekarze, położne czy panie z kuchni bardzo serdeczni i pomocni. Przez cały pobyt czuliśmy się bardzo komfortowo i w pełni zaopiekowani.
Zalecane lokalizacje