Lokal to zajazd, a nie restauracja i nawet nie próbuje aspirować do czegoś innego niż jest. Dla mnie to przyjemne miejsce na posiłek , ma duży parking, a ceny są przystępne. Warto dopytać się o danie dnia oraz jakie są ciasta (codziennie inne są pieczone i zawsze świeże). Na stole ulubiona przez niektórych przyprawa "magi" dzięki, której każde danie smakuje tak samo. Właściciel - pani Bożena - gotuje jak dla mnie wspaniałe i bardzo pysznie jednakże, ja trafiłem na "letnią" zupę więc warto poprosić o porządne podgrzanie. Obsługa jest bardzo miła i uśmiechnięta.
Julia2 lata temu
Nie mam pojęcia skąd te negatywne komentarze... Jedzenie bardzo dobre, domowe i w dużych porcjach. Wszystko świeże wbrew innym komentarzom. Jedynie może faktycznie frytki były trochę zbyt oleiste. Lokal czysty, ładny, z dostępem do toalety, przed zajazdem fontanna, ławeczki i plac zabaw dla dzieciaków. Polecam!
Jakub Pełka2 lata temu
Jedzenie było ok, chociaż praktycznie wszystkie posiłki były zimne już w momencie podawania. Zakwaterowanie w miejscu innym niż ustalone, w standardzie słabego hotelu robotniczego, zniszczone meble, połamane wieszaki, podarta, albo w ogóle nie dostarczona pościel. Brak obiecanej przestrzeni wspólnej dla grupy, obleśna wspólna „kuchnia” z jednym połamanym czajnikiem postawionym na odwróconym garnku, niedomyta mikrofalówka, brak kubków i mniej szklanek niż osób, itd. A podjeście części obsługi (właścicielki?) do klienta zatrzymało się mentalnie kilka dekad temu…
Bartłomiej Piórek2 lata temu
Jedzenie w kratkę, są dwie gwiazdki tylko z uwagi na dobre śniadanie i świeża surówkę z czerwonej kapusty do obiadu. Reszta to poniżej baru mlecznego. Pokoje obskurne, łazienki to poziom jak dla grup kolonijnych z lat 90. Widać kulturę, że w zasadzie dopuki działa to nie ma co wymieniać. Konserwacja drzwi/urządzeń itp to słowo nieznane w Zajeździe. Na dłużej niż obiad totalnie nie polecam. Aaa i podejście właścicielki to zostało dawno w XX wieku.
M Kow2 lata temu
Wycieczka szkolna została przyjęta zimnym obiadem (kotlet + ziemniaki), gorzką surówką i zimną lemoniadą a na dworze +5 stopni. Do tego brudne sztućce! Nie dziękujemy i nie polecamy.
Magdalena Łużniak - Piecha2 lata temu
Absolutnie kultowe miejsce. Zamówiliśmy grochówkę, bo Pani polecała i grochowa była geniusz! Żurek też zacny, na domowym zakwasie i po królewsku - całe jajo:) A potem schaboszczak świeżo ubity, prosto z patelni. I kompot z własnych antonówek. Na szczęście po drodze mamy, to będziemy wpadać za każdym razem na domowe jedzonko po drodze do domu!
Paulina Młynarska2 lata temu
Przyjemność z pobytu odbierał widok dwóch piesków trzymanych cały czas na dworze pomimo mrozu i sopli w sieci oraz ich tęskne spojrzenia w kierunku ciepłych pokoi gościnnych i wnętrza restauracji
Tomek Saks2 lata temu
Miejsce nie nadaje się nawet by kręcić film rodem z PRL. Byłem dzisiaj na śniadaniu. Łyżeczka do kawy brudna, widać ze zmywarki raczej nie ma na zaplaeczu. Obrus brudny, widać że coś się wylało, wyschło i tak zostawione, a to że pomięty jak wyrwany psu z gardła to inna sprawa. Kawa plujka chyba najtańszy PEDROS, akurat to mi nie przeszkadzało. Cukiernica ubabrana, brudna. Nie polecam tego miejsca. Tyle negatywnych opinii i słusznie bo miejsce wypadałoby odświeżyć. Miejsce do ogarnięcia, trzeba trochę chęci, nie ma klientów, zdjąć obrusy wyprac, odrazu inaczej i pachnie i wygląda. Cukiernice aż się lepią i wszędzie ślady paluchów.
Dla mnie to przyjemne miejsce na posiłek , ma duży parking, a ceny są przystępne.
Warto dopytać się o danie dnia oraz jakie są ciasta (codziennie inne są pieczone i zawsze świeże). Na stole ulubiona przez niektórych przyprawa "magi" dzięki, której każde danie smakuje tak samo.
Właściciel - pani Bożena - gotuje jak dla mnie wspaniałe i bardzo pysznie jednakże, ja trafiłem na "letnią" zupę więc warto poprosić o porządne podgrzanie.
Obsługa jest bardzo miła i uśmiechnięta.
Lokal czysty, ładny, z dostępem do toalety, przed zajazdem fontanna, ławeczki i plac zabaw dla dzieciaków.
Polecam!
Zakwaterowanie w miejscu innym niż ustalone, w standardzie słabego hotelu robotniczego, zniszczone meble, połamane wieszaki, podarta, albo w ogóle nie dostarczona pościel.
Brak obiecanej przestrzeni wspólnej dla grupy, obleśna wspólna „kuchnia” z jednym połamanym czajnikiem postawionym na odwróconym garnku, niedomyta mikrofalówka, brak kubków i mniej szklanek niż osób, itd.
A podjeście części obsługi (właścicielki?) do klienta zatrzymało się mentalnie kilka dekad temu…
Pokoje obskurne, łazienki to poziom jak dla grup kolonijnych z lat 90. Widać kulturę, że w zasadzie dopuki działa to nie ma co wymieniać. Konserwacja drzwi/urządzeń itp to słowo nieznane w Zajeździe.
Na dłużej niż obiad totalnie nie polecam.
Aaa i podejście właścicielki to zostało dawno w XX wieku.
Byłem dzisiaj na śniadaniu.
Łyżeczka do kawy brudna, widać ze zmywarki raczej nie ma na zaplaeczu.
Obrus brudny, widać że coś się wylało, wyschło i tak zostawione, a to że pomięty jak wyrwany psu z gardła to inna sprawa.
Kawa plujka chyba najtańszy PEDROS, akurat to mi nie przeszkadzało.
Cukiernica ubabrana, brudna.
Nie polecam tego miejsca.
Tyle negatywnych opinii i słusznie bo miejsce wypadałoby odświeżyć.
Miejsce do ogarnięcia, trzeba trochę chęci, nie ma klientów, zdjąć obrusy wyprac, odrazu inaczej i pachnie i wygląda.
Cukiernice aż się lepią i wszędzie ślady paluchów.