Fal-Vet. Gabinet weterynaryjny
Gruntowa 1A, 04-906 Warszawa, Polska
4.7
8 komentarze
5685+C9 Warszawa, Polska
Zgłoszenie lokalizacji
Reclaim this location
poniedziałek: 10–14
Wtorek: 10–14
Środa: 10–14
Czwartek: 10–14
Piątek: 10–14
Sobota: 10–12
Niedziela: Zamknięty
Wtorek: 10–14
Środa: 10–14
Czwartek: 10–14
Piątek: 10–14
Sobota: 10–12
Niedziela: Zamknięty
Zglosilismy się (06.09.18)do niego z powodu braku oddawania moczu.Wizyta okreslila zapalenie pęcherza (wykl. kamieni nerkowych i prostaty) i podanie leków nie przynioslo efektów, kolejnego dnia (07.09.18)pies juz byl w ciężkim stanie. Lekarz zdecydował o operacji. Pierwszą próbą było cewnikowanie, przy tej czynnosci okazało sie że nie ma możliwości jej przeprowadzenia bo w przewodzie moczowym zalegal kamień (dzień wczesniej zostalo to wykluczone, w sumie nie wiem jakim cudem bez usg ani innego sprzetu specjalistycznego). W zaistniałej sytuacji zostala podjeta decyzja o operacji psa z wykonaniem usuniecia kamieni nerkowych i kastracji. Operacja trwała 9 godzin!!! Pies zostal zabrany od razu po wybudzeniu do domu. Jeszcze w gabinecie przed wybudzeniem zapytalam sie lekarza czy oby napewno zostal wykastrowany, poniewaz w miejscu narządów (jąder) byl obrzęk, ktory wyglądał jakby pies nadal miał jądra. Lekarz odpowiedział, ze to narmale po takiej operacji. Otrzymalismy leki aby podawac psinie dwa razy dziennie synergal 500 i scanodyl 50 przez 7 dni, poczynając od rana po operacji. Rano (08.09.18) pies bardzo ciężko dochodzil do siebie, caly czas z rany saczyla sie krew z moczem przeplatajac z skrzepami krwi. Pierwszy raz w życiu widzialam płacz psa, który musiał potwornie cierpieć !!!! Po kontakcie z lekarzem o sytuacji jak jest, zostalismy poinformowani ze wszystko jest ok !!! Po południu tego samego dnia ponownie zostal wykonany kontakt telefoniczny z prośbą abysmy mogli przyjechac i pokazac psa, otrzymalismy odpowiedz ze nie ma potrzeby, wiec zostalo wyslane zdjęcie tego obrzęku. Otrzymama odpowiedz brzmiała: " Jutro prosze dac znac jak wygladaja. Taka wielkosc po zabiegu dopuszczalna". Pies nadal cierpial i krwawil. Zaufalismy w slowa lekarza i czekaliśmy na poprawę. Kolejnego ranka (09.10.2018) ponownie zadzwonilsmy i poinformowalismy, ze nie ma poprawy i stan jest coraz gorszy. Udaliśmy sie na wizyte do gabinetu, gdzie lekarz obejrzał psa i stwierdził ze to odleżyny (od razu odpowiedzielismy ze nie ma takiej mozliwosci po dobie od operacji ze sa to odleżyny, poniewaz pies caly czas lezal na plecach pilnowany przez nas 24h), zostaliśmy odrslani do domu i informacja aby wykonac mu oklady z sody i zaprosil nas z psem ma wizyte kontrolna w poniedziałek tj. 10.09.2018. Niestety po powrocie do domu zostal wykonany oklad psu z sody, lecz bez skutków poniewaz z bólu zostałam przez niego pogryziona! Ponownie zostal wykonany kontakt telefoniczny z zainstniala sutuacja. Lekarz podjal kolejną decyzje o operacji psa w dn. 09.09.18. Psine zostala podana narkoza ok. godz popołudniowej. Operacja trwala 12 godzin!!! Cały czas oczekiwalismy pod gabinetem, nie otrzymalismy zadnej informacje ile potrwa operacja. Zapytany przez nas lekarz kiedy zakonczy operacje odpowialal caly czas, ze jeszcze troche. Operacja zakończyła sie o godz. 01:09 (otrzymany sms), pies nie zostal wybudzony od razu tylko z informacji sms mial zostac wybudzony o godz. 6-8 rano (dn. 10.09.18). O godz. 6:50 sms z informacja, ze pies walczy o wybudzenie. Po godz. 7:00 otrzymalismy telefoniczna informacje, ze nasz pies nie żyje !!!!! Rrasumujac powyższe lekarz popełnił błąd w pierwszej oeracji, ktora byla zle wykonana i spowodowala powstanie obrzęku (gdzie nam wpieral ze to odleżyny), po czy kolejny raz wykonał reoperacje po której pies się nie wybudził !!!
Dziękuję za wszystkie udzielone dotychczas porady i zbiegi. Polecam. M. K.